Historia
DZIEJE APOSTOLSKIE, c. d ...
„Pan uczynił dla nas wielkie rzeczy i z tego się radujemy. Odwróć, Panie, naszą niewolę jak strumienie na południu. Ci, którzy sieją we łzach, będą żąć z radością. Kto wychodzi z płaczem, niosąc drogie ziarno, powróci z radością, przynosząc swoje snopy?” Psalm 126: 3-6
Wspólnota chrześcijańska „Pasja” zaczęła funkcjonować od stycznia 2017 roku w formie spotkań domowych. Po niedługim czasie zaistniała potrzeba przeniesienia się do większego miejsca. Kościół rozwijał się i prowadził różne działania ewangelizacyjne zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Celem i misją ludzi tworzących tę wspólnotę zawsze było i jest w dalszym ciągu przesłanie Jezusa, aby zanieść dobrą nowinę na cały świat. Na razie głównym polem misyjnym jest Gdynia jednakże wierni Bożemu posłaniu, wytrwale służymy w tym miejscu oczekując na to, co Bóg dla nas przygotował.
- …A TAK SIĘ TO ZACZĘŁO….
„, Kiedy poznałem Boga i zostałem ochrzczony w Duchu Świętym poczułem w sercu pragnienie dzielenia się Ewangelią z innymi ludźmi. Wszędzie gdzie byłem mówiłem ludziom o Chrystusie i dzieliłem się dobrą nowiną. Nie potrafiłem i nie chciałem zatrzymać tej radości dla siebie. Przełomowym momentem było spotkanie z Toddem White podczas konferencji. Jego głoszenie Ewangelii nie miało granic a Bóg potwierdzał znakami i cudami to, co robił. Było to bardzo zachęcające i dokonało rewolucji w moim życiu. Zdałem sobie sprawę, że jest więcej, że można więcej i że pragnę tego z całego serca…To spotkanie stało się odpowiedzią na to, co było bardzo głęboko w moim sercu po nowym narodzeniu. Bóg w subtelny sposób wskazał mi pole misyjne, jakim mam się zająć…posłał mnie w miejsce gdzie żyje abym tu głosił Jego Ewangelię…” – Tomek
Początki nie były łatwe….
Wiedzieliśmy, że chcemy wyjść do ludzi i opowiadać o Chrystusie, lecz musieliśmy nauczyć się jak to robić. We czworo ruszyliśmy w drogę, która jak się okazało była i jest drogą naszego powołania. Zaczęliśmy jeździć w różne miejsca, stawaliśmy pod sklepami, na dworcu itp.…. Z biegiem czasu dołączali do zespołu kolejni ewangeliści a niektórzy odchodzili….Cały czas poszukiwaliśmy w tym wszystkim Bożej woli.
„ I powiedział do nich: Idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu.” Mk 16:15
JEŚLI BÓG POSYŁA LUDZI TO PRZYGOTOWUJE TEŻ DLA NICH MIEJSCE!
Gdynia była trudnym terenem „do zdobycia” –nie było łatwo przebić się z ewangelizacją w tym mieście. Władze wykazywały się dość dużą ostrożnością, co do takiej działalności. Bardzo chcieliśmy działać na ulicy, ale nie wiedzieliśmy jak. Rozmawialiśmy o tym wewnątrz kościoła, modliliśmy się i pytaliśmy Boga jak ma to wyglądać.
„Podczas spaceru na Bulwarze dojrzałem miejsce, które utkwiło w moim sercu. Miałem przekonanie, że jest ono dobre na rozpoczęcie ewangelizacji. Wybraliśmy się tam razem z kościołem i kiedy tam stanęliśmy pewna osoba przypomniała sobie, iż widziała to miejsce w swoim śnie dużo wcześniej. Wystosowaliśmy, zatem do urzędu miasta prośbę o pozwolenie na ewangelizację na tej ulicy. Do końca nie wiedzieliśmy czy dostaniemy to miejsce, o jakie wnioskowaliśmy. Ufaliśmy Bogu, że On ma wszystko pod kontrolą. W końcu urząd wyznaczył właściwe miejsce i było ono dokładnie tym, które Bóg potwierdził we śnie. Byliśmy tam kilka miesięcy głosząc ewangelię, grając, śpiewając, modląc się o ludzi uwielbialiśmy Boga a On to potwierdzał swoim działaniem.” – Tomek
- NAUKA CHODZENIA PO WODZIE-PRÓBY
W międzyczasie zmieniliśmy formę prawną i zaczęliśmy funkcjonować, jako kościół i fundacja jednocześnie. To dało nam szersze pole do działania. Jako fundacja mogliśmy docierać w miejsca gdzie kościół nie miał wstępu i głosić tam Chrystusa?
Nasłuchując Bożej woli, pozostając w modlitwie o dalsze wskazówki trafiliśmy też do noclegowni. Nasze działania były naprzemienne zimą byliśmy w noclegowni oraz prowadziliśmy kursy w kościele a kiedy robiło się ciepło wychodziliśmy na ulicę.
W pewnym momencie przyszła myśl, aby ustabilizować nasze spotkania, tak, aby ludzie mogli się przyzwyczaić, aby mieli swój kościół na ulicy gdzie będą wracać i będą wiedzieli, że ktoś na nich czeka. Ta potrzeba zrodziła się z tego, co słyszeliśmy od osób, które przychodziły, przeważnie były to osoby bezdomne.
„Jezus zaś im odpowiedział: Nie zdrowi, lecz chorzy potrzebują lekarza.” Łk 5:31
Wciąż modliliśmy się o to, aby Bóg pokazał nam kolejne obszary do działania i przez długi czas nie było odpowiedzi…
„W pewnym momencie usłyszałem, że mogę wybrać sobie miejsce, jakie chce, że nie mamy w tym zakresie żadnych ograniczeń, bo Bóg będzie to błogosławił. Ta odpowiedź była zaskakująca…” – Tomek
Wierząc w Bożą obietnicę w końcu dokonaliśmy wyboru. Przez dłuższy czas służyliśmy na głównym wjeździe na Skwer Kościuszki w Gdyni a Bóg potwierdzał to znakami i cudami.
W końcu przyszedł czas próby-nastała pandemia, na horyzoncie ukazały się czarne chmury z perspektywą zamknięcia wszystkich w domu i zatrzymania ewangelizacji. Pojawiły się przeszkody, trudne emocje i niestety pojawili się też ludzie, którzy twierdzili, że nastał czas, kiedy powinniśmy się wycofać. Wiedzieliśmy jednak, że to Bóg nas powołał w to miejsce i nie usłyszeliśmy od Niego, że nas właśnie odwołuje.
, „…JEŚLI KOŚCIÓŁ JEST POWOŁANY PRZEZ BOGA DO TEGO, ABY ŻYĆ, DZIAŁAĆ I WYCHODZIĆ, TO NIKT NIE MA PRAWA GO ODWOŁAĆ ZA WYJĄTKIEM SAMEGO BOGA. ODBIERAM, ŻE KOŚCIÓŁ MA NADAL FUNKCJONOWAĆ JAK DOTĄD. NIE DAM SIĘ PRZESTRASZYĆ, NIE DAM SIĘ ZATRZYMAĆ I BĘDĘ DALEJ ROBIĆ TO DO, CZEGO BÓG MNIE POWOŁAŁ!” – Tomek
Wiedzieliśmy, że, Jezus, kiedy pojawiła się burza nie wystraszył się jej tylko ją zgromił. Mając tak cudowny przykład Mistrza poszliśmy za Nim. Nieustępliwi w modlitwie i działaniu wobec różnych przeszkód razem z Bogiem przeszliśmy ten czas nie przestając głosić Jego ewangelię na ulicach miasta. Choć były na nas donosy, choć byliśmy nieraz przepytywani i legitymowani przez wojsko i policję nigdy nie dostaliśmy żadnego mandatu ani nie spotkało nas nic złego. Właśnie wtedy podjęliśmy też decyzję, że służbę na ulicy będziemy pełnić ciągle, nie tylko sezonowo. Był to piękny czas Bożego posilenia i przekraczania z Nim naszych ludzkich granic. Słowo Boże było dla nas drogowskazem, naszą siłą i mocą.
„…Ziemia, przez którą przeszliśmy i którą zbadaliśmy, jest ziemią nadzwyczaj dobrą. Jeśli Pan upodobał nas sobie, to nas do niej wprowadzi. On nam da tę ziemię opływającą w mleko i miód. Tylko nie buntujcie się przeciw Panu! Nie bójcie się mieszkańców tej ziemi. Tak! Padną naszym łupem! Nie mają osłony! Za nami zaś jest Pan! Nie bójcie się ich! Liczb 14: 7-9
Jednak po pewnym czasie ze strony mieszkańców budynku, przy którym odbywały się nasze uliczne spotkania pojawił się sprzeciw i ostre działania, aby usunąć nas z tego terenu. Było przesłuchanie na policji i groźba sprawy sądowej. W końcu dla dobra ogółu podjęliśmy decyzje, aby się przenieść.
Niekiedy trudno było nam zrozumieć to, co się dzieje, ale zawsze pokładaliśmy naszą ufność w Bogu i czuliśmy, że każda sytuacja jest po to, aby nas wyszkolić, wzmocnić abyśmy uczyli się „chodzić po wodzie”…Z Nim byliśmy w stanie przejść trudne próby.
„Błogosławieni jesteście, gdy z mego powodu będą Wam złorzeczyć, prześladować was i mówić kłamliwie wszystko, co złe, przeciwko wam.” Mt 5:11
Bóg cały czas był z nami i przeprowadzał z miejsca na miejsce. Następnym terenem, jaki nam wskazał na czas letni był plac blisko morza. Mogliśmy tu rozmawiać z turystami, zaglądali do nas rodzice z dziećmi gdyż byliśmy tu przygotowani na młodych odbiorców. Poprzez wspólne kolorowanie i opowiadania o Jezusie dzieci mogły doświadczać Bożej miłości a rodzice byli tego świadkami i wierzymy, że w ich sercach również „pracował” Duch Święty.
Byliśmy też, jako kościół zapraszani w inne miejsca, do innych miast, aby razem służyć na ulicy. Te wspólne działania były wielkim błogosławieństwem, pozwoliły nawiązać nowe znajomości, ale też były miejscem dzielenia się tym doświadczeniem, które Bóg pozwolił nam już nabyć.
Zgłaszali się do nas również chrześcijanie z innych rejonów Polski, aby razem w Gdyni prowadzić działania ewangelizacyjne.
- ZŁA SIĘ NIE ULĘKNĘ
Podążanie ścieżką za Jezusem jest piękne, ale czasem też trudne. Doświadczaliśmy wielu wspaniałych, ale również niebezpiecznych sytuacji. Bóg przez cały czas nas chronił.
Służąc w noclegowni mieliśmy do czynienia z ludźmi z różnych trudnych środowisk. Pewnego razu większym zespołem zorganizowaliśmy tam ewangelizację na zewnątrz budynku.
„, Kiedy modliłem się o pewnego mężczyznę zaczął manifestować się przez niego diabeł. Nie dokończyliśmy modlitwy, ponieważ człowiek ten odszedł. Pojawił się po pewnym czasie z ostrym nożem w ręku i zaczął nim wymachiwać w naszym kierunku, bluźniąc przy tym Bogu i nam. Bóg dał mi jednak łaskę, pokój, trzeźwość umysłu i odwagę. Wyrwałem mu ten nóż i w ten sposób dzięki Bogu zażegnałem tą niebezpieczną sytuację. Nikomu nic się nie stało a ja również nie odniosłem żadnych ran, pomimo iż nóż musiałem złapać za ostrze. Po jakimś czasie dowiedziałem się, że człowiek ten został uwolniony i jego życie się zmieniło.” – Tomek
Kiedy rozdawaliśmy posiłki i głosiliśmy Ewangelię na ulicy w Gdyni podeszła do nas grupa ludzi widać bardzo „zniszczonych”. Był wśród nich potężny mężczyzna, który nie chciał jedzenia tylko podszedł, aby szydzić i bluźnić. Ostrzegano nas, aby do niego nie podchodzić ze względu na jego agresywny charakter i więzienną przeszłość.
„Zacząłem z nim rozmawiać i mówić mu o Bożej miłości. Pozwolił się o siebie pomodlić i zaczęły spływać mu z oczu łzy. Duch Święty wylał na niego swoją miłość. Odczuł potrzebę przytulenia się. Był zszokowany i zaczął pytać:, „Co Ty mi zrobiłeś, że płaczę, że czuje to, co czuje?” Nie rozumiał tego, co się dzieje. Z „drapieżnego wilka” w moment Duch Święty zmienił go w „potulnego baranka” Niesamowite było to jak ogarnęła go Boża miłość i co z nim zrobiła.” – Tomek
Kiedy w Polsce przelewała się fala pochodów w obronie praw kobiet mieliśmy również służbę na ulicy. Pewien mężczyzna odłączył się od pochodu, kiedy usłyszał jak głosiliśmy dobrą nowinę.
„Podszedł do mnie ze swoim dużym wilczurem i kazał mi przestać, ponieważ nie może tego słuchać, kazał mi być cicho! Po chwili, gdy skończyłem głosić odciągnąłem go na bok, aby nie zagrażał nikomu z naszego zespołu. Człowiek ten był bardzo pobudzony, wściekły, twierdził, że ma nóż, którego użyje, zaczął powoływać się na demoniczne rzeczy. Rozmawiałem z nim i to była „mocna” rozmowa. Poinformował mnie, że należy do jakieś sekty, nie znosi kościoła i nie może słuchać Słowa Bożego. Kiedy powiedziałem, że nie należymy do kościoła, o którym mówił, spytał: kim wy jesteście? Zacząłem mu tłumaczyć. Okazało się potem, że podczas naszej rozmowy ściskał w ręku nóż i poranił się nim. Nie wiem czy nie mógł czy w końcu nie chciał użyć tego noża, ale wierzę, że jesteśmy nadnaturalnie chronieni w takich miejscach przez Boga i Jego aniołów.” – Tomek
Były to trudne sytuacje, wymagające roztropności a nade wszystko polegania na głosie Ducha Świętego. Ważne było to, że byliśmy razem i kiedy ktoś rozmawiał z agresywną osobą reszta trwała w modlitwie.
Widzieliśmy na ulicy niechęć a wręcz nienawiść do Boga i do nas, jako tych, którzy w Jego imieniu pełnią służbę ewangelizacyjną. Widzieliśmy agresję i niebezpieczne sytuacje. W końcu jednak oglądaliśmy Boże zwycięstwo nad przejawami demonicznego sprzeciwu. Dzięki mocy Ducha Świętego agresywni i nieprzyjaźni ludzie dotykani byli miłością, przyznawali się do błędu i pokutowali.
Bóg nigdy nas nie zawiódł i zawsze doprowadził do szczęśliwego zakończenia. Bogu niech będą dzięki!
„Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska twoja i kij twój mnie pocieszają.” Psalm 23:4
- ZNAKI I CUDA
ALTANA
Kiedy rozpoczęliśmy pierwszy kurs ewangelizacyjny w kościele przyszli na niego ludzie bezdomni jak również ludzie żyjący w „normalnych” warunkach. To połączenie okazało się niefortunne, ponieważ trudno było pogodzić ze sobą tak różne światy. Na kursie pozostała jedna osoba, która wkrótce stała się częścią zespołu uwielbienia. Jakiś czas potem dotarła do nas przykra wiadomość, że dwoje z pośród osób bezdomnych straciło życie. W sercu pojawiło się uczucie, że nie ma zgody, aby Ci ludzie ginęli i szli do piekła. Zrodziła się potrzeba głoszenia tym ludziom Ewangelii. To był właściwie początek pierwszych działań ewangelizacyjnych poza kościołem.
Poznaliśmy człowieka, który wyszedł z bezdomności i mieszkał w altanie, w której zbierały się osoby z ulicy. Postanowiliśmy, że będziemy tam głosić dobrą nowinę o Jezusie. Była to wspólna służba-mężczyźni jeździli na miejsce z gorącą zupą, którą przygotowywały kobiety. To był trudny teren, ponieważ w tym domu nie było prądu ani wody, był grzyb i nieprzyjemny zapach. Nie mniej jednak Bóg dawał nam siłę i determinację, aby nieść Jego miłość, uzdrowienie i uwolnienie tym ludziom.
Spotkaliśmy tam mężczyznę utykającego od lat, jego noga była pokryta czyrakami-modliliśmy się o niego. Kiedy wróciliśmy po 2 dniach noga była czysta i zdrowa a mężczyzna ten poruszał się już bez kul. Opowiedział nam, że przyszedł do niego w nocy Pan Jezus i powiedział, aby przestał pić i skończył z grzechem. Był też człowiek, który przyszedł wyszydzić to, co Bóg przez nas robi w tym miejscu i przez którego zaczął manifestować się diabeł. Zaproponowaliśmy mu modlitwę z nałożeniem rąk. Zgodził się z szyderstwem na ustach- przekonany, że i tak się nic nie wydarzy. Kiedy położyłem na niego ręce i powiedziałem: Duchu Święty przekonaj go o grzechu, sprawiedliwości i sądzie to Bóg okazał swoją moc -człowiek ten upadł i stracił świadomość. Kiedy wstał był w szoku, i powiedział, że Ten, który jest w nas jest dużo potężniejszy od tego, który był w nim! Pewnego razu pojawiła się tam też osoba, która nie chciała pozostać na stałe w tej altanie. Zaczęliśmy szukać miejsca dla tego mężczyzny i tak Bóg nas zaprowadził do noclegowni.
W końcu poczuliśmy, że nasz czas służby w altanie dobiegł końca. Niebawem dowiedzieliśmy się, że altana spłonęła wraz z trojgiem mieszkających tam ludzi, którzy wcześniej oddali życie Jezusowi.
„Wierzę jednak, że zostali zbawieni, że Bóg posłał nas tam właśnie dla tych trzech osób. To nami wstrząsnęło i umocniło nasze powołanie do tej służby. TAK WIELKI JEST SENS ODPOWIADAĆ NA BOŻE WEZWANIA I IŚĆ W RÓŻNE MIEJSCA GDZIE BÓG NAS POSYŁA NIEZALEŻNIE CZY SĄ ONE DLA NAS ŁATWE CZY TRUDNE.” – Tomek
NOCLEGOWNIA
„Gdy trafiłem do noclegowni okazało się, że kierownik tej placówki modlił się od wielu lat, aby przyszła osoba, która będzie w tym miejscu głosić Ewangelię tym zagubionym ludziom. Do noclegowni chodziliśmy w kilku mężczyzn, czasem byłem tam sam.” – Tomek
Kiedy mogliśmy już przychodzić wraz z kobietami -wspólnie uwielbialiśmy Boga śpiewem, rozmowami, dokarmianiem tych ludzi a co najważniejsze modlitwą. Bóg jest wierny swemu słowu, więc i tu potwierdzał nasze działanie swoją mocą.
Przebywali tu ludzie, którzy na skutek picia alkoholu nie mogli chodzić, byli chromi, nie wierzyli jednak, że Bóg może ich uzdrowić. Modliliśmy się o nich i jedna osoba została uzdrowiona na drugi dzień i zaczęła normalnie chodzić a druga osoba, która też w końcu pozwoliła się pomodlić o siebie również została uzdrowiona i zaczęła biegać po wielkiej hali handlowej i krzyczeć: Wierzę w cuda. Jezus żyje!
„Był pewien człowiek głuchy od urodzenia, który bardzo chciał słyszeć jak głosiłem Ewangelię i prosił, aby mógł widzieć i czytać z ruchu moich warg. Odebrałem, że Duch Święty chce, aby modlić się o uzdrowienie. Zaczęliśmy się o niego modlić, z bliskiej odległości krzyknąłem mu do uszu „uszy, które słyszą”, ale on nie zareagował i w momencie, gdy wracał na miejsce krzyknąłem -Grzegorz! Mężczyzna odwrócił się i był zadziwiony a my razem z nim…Bóg otworzył jego uszy! Alleluja!” – Tomek
To tylko kilka z wielu świadectw Bożego działania w tej placówce…
Kierownik noclegowni powiedział, że od czasu, kiedy zaczęliśmy przychodzić zmieniła się atmosfera duchowa w tym miejscu.. Przez 2 lata służby ok. 100 osób z noclegowni oddało życie Jezusowi.
DOM SAMOTNEJ MATKI
Choć w Chrystusie nie ma Żyda ani Greka, nie ma też mężczyzny ni kobiety tylko wszyscy jesteśmy jedno to On wspaniale wykorzystuje naszą naturę, jako kobiet i mężczyzn. Noclegownia była miejscem, w którym mężczyźni mieli większe możliwości jednak Bóg wiedział doskonale gdzie może wykorzystać potencjał kobiet. Doprowadził nas do domu samotnej matki, aby zanieść tam Jego miłość, uzdrowienie, uwolnienie, aby zanieść radość i nadzieję, aby ogłosić tam dobrą nowinę, że On jest tym, który łzy zamienia w taniec.
„Posługa w domu samotnej matki to chyba było najtrudniejsze miejsce, w jakim Bóg mnie postawił. Na początku towarzyszyła nam wielka radość z tego, że możemy zanieść Chrystusa do tych wszystkich mam i dzieci, które są same, które nie mają domów, które zostały odrzucone przez swoje rodziny i mogą liczyć tylko na to, co oferuje im rząd oraz ludzie, którzy są zatrudnieni po to, aby pomagać. Kiedy szłyśmy w to miejsce nie zdawałyśmy sobie sprawy, z czym się zetkniemy. W sercu niczego się nie boimy i chcemy iść tam gdzie jest ciemność i nieszczęście, gdzie możemy zanieść Tego, który ma rozwiązania. Nie mniej jednak patrzeć na nieszczęście dzieci, patrzeć na to, w jaki sposób diabeł poranił ich mamy, w jaki sposób je powiązał i jaki miało to wpływ na następne pokolenie było niezwykle trudnym wyzwaniem. Dzieci, które tam mieszkały jak każdy człowiek potrzebowały miłości, ale wielokrotnie jej nie otrzymywały, ponieważ ich mamy nie umiały okazywać im czułości. Same miały wielkie deficyty, były poranione i wielokroć doświadczały strasznych rzeczy. Widziałyśmy tam jak diabeł niszczy ludzi i jaki ma wpływ na małe dzieci. Musiałyśmy przedrzeć się przez gniew ukierunkowany niejednokrotnie też na nas, przez miejsce, „co wy wiecie o radzeniu sobie w życiu”.. Przyszedł taki moment, że niektóre z mam zaufały nam, zaczęły się otwierać i opowiadać historie swego życia. Widziałyśmy wtedy złość, agresję i straszne miejsce odrzucenia. Ich piękne i bezbronne dzieci przepełnione były również agresją, bały się zaufać, nie odpowiadały na pytania. Były też takie, które chciały i brały każdy przejaw miłości, dotyk i przytulenie. Wiedziałyśmy, że Bóg ma moc zmienić życie tych rodzin. Dzięki Duchowi Świętemu udawało się nam dotykać niektórych serc. Przyszedł mi do głowy pomysł, aby malować z dziećmi. Pamiętam dziewczynkę, która nie chciała w tym uczestniczyć, nie odpowiadała na żadne pytania tylko obserwowała. Potem z czasem przyszedł przełom i odważyła się dorysować coś do mojego rysunku…..a potem powiedziała jak ma na imię. W końcu miałam też zaszczyt uczestniczyć zarówno przy jej chrzcie jak i chrzcie jej mamy. Wiem, że akurat tę jedną rodzinę udało się „przerzucić na arkę” a może było ich więcej nie wiemy, bo w końcu nasza posługa w tamtym miejscu się skończyła.
W domu samotnej matki Bóg nauczył mnie tego, że potrzeba dużej cierpliwości, aby móc dotknąć serca zranionego dziecka, aby móc przyjść bliżej i cieszyć się prostą relacją. Niosłyśmy tam Chrystusa na tyle ile umiałyśmy. Część z nas zajmowała się dziećmi tak, aby część mogła zająć się mamami. Ze spotkania na spotkanie widziałyśmy przemianę serc i to były te małe-wielkie cuda, które Bóg czynił i wielką radością nas to przepełniało! Z tej służby wyniosłyśmy dużo emocji i dużo doświadczenia na przyszłość. Nauczyłyśmy się, że niedobre jest przesadne zaspokajanie miłości poprzez materialne rzeczy, bo potem osoby te skupione są na tym, co mogą dostać od ludzi i trudno jest przekierować je na to, co chce przynieść im Bóg.
Choć chcielibyśmy być posłani po całe miasta to wiem, że CZASEM BÓG POSYŁA NAS PO JEDNĄ RODZINĘ, PO JEDNĄ OSOBĘ.” – Iwona
„A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.” Mt 25:40
DWORZEC
„Zdarzyło się to podczas pandemii. Na dworcu podszedł do mnie bardzo „zniszczony” człowiek, który miał chorą nogę. Nie mógł chodzić i poprosił mnie o pieniądze. Wręczyłem mu Biblię i zaproponowałem modlitwę. Mężczyzna oddał życie Panu Jezusowi. Nie został uzdrowiony na miejscu i tak jak przyszedł powłócząc nogą tak odszedł. Za 2 tygodnie, kiedy rozwoziliśmy zupy dla głodnych na dworzec podszedł do nas człowiek, który wyglądał bardzo dobrze i powiedział, że noga jest zdrowa. Był to ten sam, o którego się wtedy modliłem. Opowiedział, że kiedy po modlitwie wrócił do mieszkania do kobiety, z którą mieszkał został uzdrowiony! Uzdrowiona została również ta kobieta, bowiem była chora na wątrobę. Chwała Jezusowi!” – Tomek
ULICA
Historia, która głęboko zapadła nam w pamięci to historia osoby owładniętej głęboką depresją i chęcią popełnienia samobójstwa. Kiedy staliśmy na ulicy podczas spotkania ewangelizacyjnego, zauważyliśmy przechodzącego blisko człowieka bardzo przygnębionego. Ktoś dostał słowo wiedzy, że nad tą osobą jest duch śmierci. Podeszliśmy, ale mężczyzna nie chciał rozmawiać, nie chciał modlitwy, był dobity i zgnieciony przez życie. W końcu dał się przekonać. Kiedy zaczęliśmy modlić się o niego zaczął płakać i w końcu się „otworzył”, opowiedział swoją smutną historię. Postanowił tam na miejscu oddać swoje życie Panu Jezusowi i został ochrzczony w Duchu Świętym. Od razu został uwolniony od smutku i wstąpiło w niego Boże życie i przepełniła go radość. W końcu powiedział: „ Boże, co Wy zrobiliście. Szedłem się zabić a czuje, że wróciło do mnie życie, ja już nie chcę się utopić, ja chcę wrócić do domu, ja chcę się umyć, ja chcę zjeść, ja chcę zacząć żyć normalnie!
, „…Jeśli ktoś pragnie, niech przyjdzie do Mnie i pije. Kto wierzy we Mnie, jak głosi Pismo, z jego wnętrza popłyną rzeki wody żywej.” J 7:37-38
Kolejnym pięknym świadectwem był człowiek, którego Bóg w bardzo krótkim czasie wyciągnął z ciemności. Podczas jednego z naszych spotkań podszedł do nas, wręczyliśmy mu ciepłą kurtkę, posiłek, posłuchał chwilę i odszedł. Po kilku dniach trafił do kościoła, oddał życie Panu Jezusowi i został ochrzczony w Duchu Świętym. Potem wrócił do siebie na klatkę schodową i poszedł spać. Jak nam później relacjonował, w nocy przyszedł do niego Pan Jezus i powiedział mu: „Jesteś oczyszczony, oczyściłem Cię z twoich grzechów.” Po przebudzeniu dostał pragnienie zmiany życia. Poszedł od razu szukać pracy i znalazł ją wraz z mieszkaniem. Jego życie wtedy się zmieniło. Niestety obecnie nie trwa w kościele i jego stan ponownie nie jest dobry. Jest to częsty problem „ ludzi z ulicy”. To pokazuje jak bardzo takie osoby po usłyszeniu ewangelii potrzebują trafić do kościoła.
Bóg mówi nam w swym Słowie abyśmy byli jak dzieci, które są szczere, prostolinijne, nie kalkulują i kiedy tata coś powie to przyjmują te słowa z wiarą. Mogliśmy zobaczyć na własne oczy naukę płynącą z tego słowa. W pewien zimowy ewangelizacyjny wieczór pod sklepem, obok którego staliśmy spał bezdomny człowiek. Pewna osoba z naszego zespołu widząc to podeszła do niego zabierając ze sobą naszego najmłodszego ewangelistę wtedy 6-letniego Franka. Pochylili się z miłością nad tym człowiekiem i zaczęli się modlić. Franio prosił Boga o różne rzeczy dla tego bezdomnego, między innymi o koc. Człowiek ten ocknął się i żywo zareagował na te słowa. Odrzekł: „tak potrzebuję koc!” Nie musieliśmy długo czekać na Bożą odpowiedź. W ciągu 5 minut na środku ruchliwej ulicy zatrzymał się samochód, kierowca wysiadł otworzył bagażnik, wyjął koc i wręczył potrzebującemu. Patrzyliśmy na to wszystko zachwyceni i wdzięczni Bogu za ten znak.
„Zaprawdę, powiadam wam:, Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się, więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.” Mt 18:3-4
Widzieliśmy też uzdrowienie złamanej nogi.
„Trafił do nas człowiek, którego zapytałem czy wierzy w Jezusa. Wtedy on odparł, że tak i na potwierdzenie pokazał medalik i różaniec. Odpowiedziałem mu: Nie pytam się czy masz różaniec i medalik tylko czy chcesz poznać i doświadczyć Żywego Jezusa. Pozwolił żeby się modlić o jego złamaną nogę, która była w gipsie. Po modlitwie odrzucił kulę, zaczął skakać i krzyczeć, że Jezus żyje, że noga jego jest zdrowa. Zaczepiał przechodniów na ulicy, rozdawał Biblię i opowiadał, co się stało, że Jezus go uzdrowił. Ta sytuacja pokazała, że MOŻEMY MODLIĆ SIĘ O RZECZY, KTÓRYCH NIE MA SPISANYCH W BIBLII, ŻE NIE MA OGRANICZEŃ, BÓG NAS NIE OGRANICZA!” – Tomek
Uzdrowiony został również mężczyzna z gnijącymi ranami na nogach. Spotkanie z Jezusem spowodowało, że nogi, które przeznaczone były do amputacji zostały uratowane. Widzieli to policjanci, co było dla nich świadectwem Bożej mocy.
„Dał im, zatem taką odpowiedź: Idźcie i powiadomcie Jana o tym, co zobaczyliście i usłyszeliście: Niewidomi odzyskują wzrok, kulejący chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą dobrą nowinę. „ Łk 7:22
JEŚLI KOŚCIÓŁ WYCHODZI NA ULICĘ TO WIELU WIERZĄCYCH I NIEWIERZĄCYCH WIDZI AUTENTYCZNOŚĆ I PRAWDZIWOŚĆ EWANGELII. LUDZIOM POTRZEBNY JEST KOŚCIÓŁ, KTÓRY NIE OGRANICZA SIĘ TYLKO DO SPOTKAŃ WE WŁASNYM GRONIE, ALE OTWIERA SIĘ NA ŚWIAT, ABY WSZYSTKIM NIEŚĆ ZBAWIENIE I NAUKĘ CHRYSTUSA.
- DLACZEGO?
„Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” Mt 5:14-16
KOŚCIÓŁ MA BYĆ ŚWIATŁEM. MAMY TEN JEDEN CEL I TO DAJE NAM PALIWO, NIE ZNIECHĘCAMY SIĘ! UMACNIA NAS I UTWIERDZA W TYM PRZEKONANIU MNÓSTWO ŚWIADECTW BOŻEGO DZIAŁANIA POPRZEZ TĄ SŁUŻBĘ DLA BOGA NA ULICY.
SŁUŻĘ NA ULICY, BO…
„Kocham Jezusa, kocham ludzi, jestem Jego ciałem na ziemi i chcę zrobić wszystko, co mogę, aby ratować ludzi od piekła.” – Tomek
„Ulica jest miejscem gdzie Bóg w realny sposób wylewa swoją miłość na tych, którzy „nie zasłużyli na tą miłość”. Nasze ramiona, nasze słowa, nasze zainteresowanie są realnym dotykiem Boga. Ludzie mogą doświadczyć, że Bóg jest Żywym Bogiem przez naszą posługę. Możemy szczycić się Chrystusem, doświadczaniem Jego mocy, naszym świadectwem i poznaniem prawdy o Nim. To realne miejsce przepływu Jego Miłości i Prawdy tam…gdzie stają Jego dzieci. Kocham to miejsce, kiedy razem z Duchem Świętym współdziałamy by ratować tych, którzy nie są jeszcze na Arce, którą jest Chrystus.” – Iwona
„Ulica to idealne miejsce, gdzie wszystko, co żyje może oddać chwałę Bogu, w obliczu piękna wszystkiego, co Bóg Stworzył. To miejsce, gdzie wznosisz oczy i widzisz niebo i masz w sercu ogromną wdzięczność, za to, że wezwany po imieniu, uratowany, odrodzony i pełen pokoju od Pana Jezusa możesz dzielić się dobrą nowiną. Prawdziwie czujesz jedność w Duchu Świętym z Braćmi i Siostrami i miłość do ludzi, których kiedyś byś minął i nawet nie zauważył, a teraz masz do nich miłość i troskę, którą Bóg włożył w Twoje serce.” – Dorota
„Jestem na ulicy żeby wypełnić wolę Bożą…idźcie i nauczajcie…głoście ewangelię pojednania z Bogiem, …dlatego, że jest to moje miejsce, lubię tam być z moimi braćmi i siostrami, cieszyć się z tego, co Duch Święty robi, jak się porusza, dotyka ludzi a poza tym…jak nie my to, kto…” – Marzena
„Zawsze lubiłam karmić ludzi. Najpierw były kanapki, potem gorąca zupa a przy zupie ciepłe słowo, brak pogardy, szacunek do człowieka a w końcu miłość, jaką może obdarzyć tylko Jezus. Kiedy jestem na ulicy czuję się nakarmiona tym, co mówią moi bracia i siostry, ale też tym, co Duch Święty wkłada w moje usta. To On przemienia moje serce na mięsiste i gorące do pracy dla Niego.” – Anita
„Bojaźń Boża i to, co Chrystus zrobił na krzyżu oraz niezgoda na całe zło, które jest na świecie jest powodem tego, dlaczego jestem na ulicy. Nie chce powrócić już do tego fałszywego świata, chce iść tylko za Jezusem do przodu!” – Tomasz
„Lubię chodzić na ewangelizację, bo jest fajnie, lubię rozdawać Biblię, lubię słuchać jak wujek gra a ciocia śpiewa o Jezusie, trzeba innym mówić o Nim. Czuje, że w tym miejscu jest radość.” – Franio lat 8
„Jestem na ulicy, ponieważ kiedyś usłyszałam:, „…Kogo poślę i kto nam pójdzie? Wtedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie.” Izajasza 6:8 I ja również powiedziałam: oto jestem-poślij mnie i Bóg mnie posłał i tak zostałam i będę dopóki mnie nie odwoła, …bo to jest moja droga z Jezusem! Kochać i nieść Jego miłość!” – Mirka
„TYCH, KTÓRZY MAJĄ W SERCU EWANGELIZACJĘ NIE TRZEBA BYŁO SZCZEGÓLNIE ZACHĘCAĆ I MOTYWOWAĆ. BÓG DAJE CHĘĆ I WYKONANIE. DZIĘKI NIEMU UDAŁO SIĘ STWORZYĆ ZESPÓŁ, KTÓRY DZIAŁA I BĘDZIE DZIAŁAĆ! BEZ ZESPOŁU MYŚLĘ NIE WYDARZYŁO BY SIĘ ZA WIELE. JEST TO WIDOCZNE I CZYTELNE, ŻE KIEDY JESTEŚMY RAZEM TO DZIAŁAMY DUŻO SZERZEJ I DUŻO BARDZIEJ. MODLIMY SIĘ RAZEM JAK POSZERZYĆ TĄ SŁUŻBĘ I JAK MOŻEMY UŻYĆ BARDZIEJ TEN POTENCJAŁ, KTÓRY BÓG W NAS ZŁOŻYŁ.” – Tomek
„Wtedy powiedział do swoich uczniów: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście, więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na swoje żniwo.” Mt 9:37-38
KAŻDE MIEJSCE, W KTÓRYM STAWIA NAS BÓG POTRZEBUJEMY „USZYĆ NA MIARĘ” POTRZEB LUDZI, KTÓRYM SŁUŻYMY!
Obecnie Bóg wskazał nam na ewangelizację miejsce w sercu Gdyni przed Prezydium Miasta. Dostosowaliśmy wizerunek kościoła ulicznego do wizerunku tego miejsca tak, aby kościół Jezusa Chrystusa mógł być „wizytówką” Gdyni.
W tym miejscu przychodzi do nas dużo młodzieży. Przez kilka miesięcy czuliśmy, że nas „sprawdzają”
Obecnie przychodzą, aby się o nich modlić i błogosławić w modlitwie. Przychodzą całymi grupami, kiedy obchodzą swoje urodziny po błogosławieństwo i jak sami twierdzą i mówią:
PRZYCHODZIMY TU, DO BOGA 🙂
Do tego miejsca przychodzą rownież rodziny.
Pewnego razu przyszła mama z dwójką małych dziewczynek, jedna z nich w wieku około pięciu lat podeszła bardzo blisko Grupy Uwielbienia, do mikrofonu i wyglądało na to, jakby chciała zaśpiewać. Po rozmowie z jej mamą okazało się, że jest to niemożliwe ponieważ dziecko nie mówi od urodzenia. Po zaproponowaniu mamie modlitwy o uzdrowienie jej córeczki i zgodzie, kiedy wziąłem to dziecko na ręce, modląc się o nią, dziewczynka przemówiła do mikrofonu:
JEZUS – ALLELUJA – ALLELUJA
co oznacza: TEN KTÓRY ZBAWIA – CHWALMY BOGA!
- ISTOTA EWANGELIZACJI
SKUTECZNA EWANGELIZACJA TO TAKA, KTÓRA PROWADZI DO NOWEGO NARODZENIA OSÓB, KTÓRE UWIERZĄ PO PRZEZ NASZE GŁOSZENIE:
-TAK, ABY MOGŁY TRAFIĆ DO KOŚCIOŁA I STAĆ SIĘ UCZNIAMI, PRZY WSPÓŁPRACY Z CAŁĄ SŁUŻBĄ PIĘCIORAKĄ
-TAK, ABY WZRASTAĆ I WEJŚĆ W DOJRZAŁOŚĆ
-TAK, ABY KOŚCIOŁY ROSŁY LICZEBNIE I DUCHOWO
-TAK, ABY POWSTAWAŁY NOWE KOŚCIOŁY, CHOĆ MY NIGDY NIE WIEMY, CZY I KIEDY TO NASTĄPI
EWANGELISTA TO SIEWCA, KTÓRY WYCHODZI, ABY SIAĆ SZLACHETNE ZIARNO. BÓG SZUKA ROBOTNIKÓW NA ŻNIWO, A TO JEST BARDZO WYMOWNE GDYŻ NIE CHODZI O TEORIE O EWANGELIZOWANIU, ALE PRAKTYCZNĄ PRACĘ DLA KRÓLESTWA BOŻEGO .
LUDZIE, KTÓRZY REALNIE DZIAŁAJĄ SĄ ROZBUDZENI I ROZPALENI DUCHOWO, GDYŻ PRZEZ TĘ ROZUMNĄ SŁUŻBĘ PRZEPŁYWA WCIĄŻ ŚWIEŻE BOŻE NAMASZCZENIE.
WIERZĘ, ŻE JESTEŚMY POWOŁANI DO GŁOSZENIA NAJLEPSZEJ NOWINY W KAŻDYM MIEJSCU GDZIE SIĘ ZNAJDUJEMY I MOŻEMY DOCIERAĆ Z EWANGELIĄ DO WIELU OSÓB,
JEDNAK, JAKO ZESPÓŁ NASZE DZIAŁANIE JEST POMNAŻANE I ZWIELOKROTNIANE. W PRACY ZESPOŁOWEJ MAMY DUŻO WIĘKSZE MOŻLIWOŚCI, ORAZ WPŁYW, W TYCH MIEJSCACH, W KTÓRYCH DZIAŁAMY .
JAKO ZESPÓŁ PRZEZ SIEDEM LAT DOTARLIŚMY DO WIELU MIEJSC I GŁOSILIŚMY NA RÓŻNE SPOSOBY. EWANGELIĘ USŁYSZAŁY TYSIĄCE OSÓB, A SETKI POWIERZYŁO SWOJE ŻYCIE JEZUSOWI CHRYSTUSOWI.
BYLIŚMY I JESTEŚMY ŚWIADKAMI TEGO JAK BÓG POTWIERDZA SWOJĄ EWANGELIĘ WIELOMA ZNAKAMI I CUDAMI, ORAZ PRZEJAWAMI BOŻEJ MOCY, KTÓRE TEMU TOWARZYSZĄ.
PO PIERWSZYCH KILKU MIESIĄCACH PRACY DLA BOGA NA ULICY, ZOBACZYŁEM, ŻE ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ OSÓB, KTÓRYM GŁOSILIŚMY WCALE NIE TRAFIAŁA DO NASZEGO KOŚCIOŁA. DUCH ŚWIĘTY POMÓGŁ MI ZROZUMIEĆ, ŻE GŁÓWNYM CELEM TEJ SŁUŻBY WCALE NIE JEST TO, ABY CI LUDZIE TRAFILI DO NASZEGO KOŚCIOŁA, CHOĆ BARDZO BYŚMY TEGO CHCIELI, ALE TEN CEL TO:
-REPREZENTOWANIE JEZUSA CHRYSTUSA
-BYCIE JEGO GŁOSEM
-BYCIE JEGO NOGAMI I RĘKAMI
-BYCIE PO PROSTU JEGO CIAŁEM NA ZIEMI, W KAŻDY MIEJSCU, TAM GDZIE ON CHCE DZIAŁAĆ
JEŚLI DZIAŁAMY RZECZY SIĘ DZIEJĄ .JESLI NIE DZIAŁAMY, NIE DZIEJE SIĘ NIC. W NOWYM TESTAMENCIE WPŁYW KRÓLESTWA BOŻEGO NA ZIEMI, DZIEJE SIĘ TYLKO PO PRZEZ KOŚCIÓŁ JEZUSA CHRYSTUSA
- MISJA 2023
W marcu 2023 roku, Bóg dał mi jeszcze szerszą wizję. Włożył w moje serce, abym miał wpływ na to, aby powstawało więcej Grup Ewangelizacyjnych, które będą reprezentowały lokalne Kościoły w całym kraju. Tak, aby w Polsce powstała sieć Kościołów, które będą regularnie głosiły poselstwo Królestwa Bożego.
Jeśli w Polsce powstanie sieć Zespołów Ewangelizacyjnych, zbudowanych z Kościołów, które już istnieją stacjonarnie, Bóg będzie miał ogromny wpływ na zbawienie Polaków
PRZEBUDZONE KOŚCIOŁY = PRZEBUDZONE MIASTA
PRZEBUDZONE MIASTA = PRZEBUDZONA POLSKA
Wizja bardzo szeroka, ale jeśli znajdą się ROBOTNICY w Waszych miastach, to zupełnie realne.
Może Bóg już włożył to pragnienie również w Twoje serce i jest to dla Ciebie odpowiedzią, jeśli tak jest to zróbmy to razem .
Poselstwo IDŹCIE, to jedno z najważniejszych przesłań Jezusa!